Follow

6 sytuacji, w których student bezsensownie marnuje czas

6 sytuacji, w których student bezsensownie marnuje czas

Wszyscy narzekamy na to, że brakuje nam czasu. Niezależnie od wieku, zawodu, sytuacji materialnej i życiowej chcielibyśmy mieć więcej wolnych chwil dla siebie, rodziny, znajomych, pasji. Studenci nie są wyjątkami od tej reguły. Ba! Bardzo często narzekają na to, że mają dużo pracy, nauki, zajęć, ale zapominają, że są sytuacje, w których czas przecieka im przez palce.

Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie trzech najbardziej oczywistych, według mnie, sytuacji, w których sami prosimy się o stratę czasu. A skoro jest taki cenny, to po co go marnować?

  • Dojazdy na uczelnię

    To jedna z najbardziej oczywistych dla mnie sytuacji. Często nie doceniamy czasu spędzanego w komunikacji miejskiej, a przecież można wtedy tyle zrobić! Ja teraz dojeżdżam na tyle krótko, że nie mam czasu na naukę, więc dodaję wtedy zdjęcie na Instagram, a w drodze powrotnej czytam książki (udaje mi się wtedy złapać miejsce siedzące 😉 ). Jednak pamiętam, że w liceum powtórka materiału podczas 20-minutowej jazdy tramwajem dawała mi bardzo dużo.

  • Bezsensowne zajęcia

    To jest nieco kontrowersyjny punkt, ale, bądźmy szczerzy, po pierwszych czy drugi zajęciach wiemy, czy przychodzenie na nie ma sens. Jeśli nic nie korzystacie z wykładu, to uszanujcie swój czas i po prostu go sobie odpuście. Ja w zeszłym roku bardzo szybko przestałam chodzić na wykłady z kulturoznawstwa i historii USA. Prowadzący i tak wysyłał materiały, a egzamin zrobił ani nie z tego, co było na wykładach, ani nie z tego, co wysłał. (+ oceny wystawiał losowo 😉 ). Jeśli macie dylemat, to dopytajcie starsze roczniki. Na pewno Wam doradzą.

    Niestety zdarzają się też takie zajęcia, na które chodzić trzeba, a sensu mają niewiele. Jeśli nie jesteście w stanie nic skorzystać na zajęciach, to znajdźcie sobie inną robotę w tym czasie. Doskonale się wtedy sprawdzi przepisywanie notatek z innych przedmiotów albo robienie czegoś na laptopie. Tę ostatnią opcję przetestowałam na sobie w zeszłym roku – na jednych z ćwiczeń pisałam wpisy i odrabiałam zdjęcia. Swoje odsiedziałam, a i z różnymi rzeczami poza-studenckimi się ogarnęłam.

  • Jałowa nauka

    Można się uczyć i nauczyć albo uczyć i uczyć. Wnioskuję, że większość z Was jednak uczy się po to, żeby mieć w głowie wiedzę potrzebną do zaliczenia wejściówki, kolokwium, semestru, roku. W wielu przypadkach czytanie na okrągło treści podręcznika się kompletnie nie sprawdza. To, co wtedy zapamiętujecie (o ile cokolwiek) trafia do pamięci bardzo krótkotrwałej nie pozostaje w naszej głowie na zbyt długo. Przesiedzicie nad książkami długie godziny, a efektu nie będzie. To właśnie mam na myśli pisząc o jałowej nauce. Jak się uczyć sprytnie, lepiej? To temat rzeka na wiele wpisów i w dzisiejszym na pewno miejsca by mi nie starczyło.

  • Okienka

    Problem z okienkami polega na tym, że czasami nie jesteśmy w stanie ich uniknąć. Dobrze coś o tym wiem – w tym semestrze ma 5,5 godzinne okienko w poniedziałek. I nie miałam szansy go uniknąć, więc pozostaje mi tylko sensowna organizacja tego czasu. Sposobów jest bardzo dużo, więc podzielę się nimi w jednym z kolejnych wpisów, pewnie już w grudniu.

  • Odpoczynek bez odpoczynku

    Okazuje się, że mamy problem nie tylko ze skupieniem się na pracy, ale też na odpoczynku. Żyjemy w otoczeniu, w którym wszyscy chwalą się tym, jak dużo mają pracy, jacy są niewyspani, jak to dużo nauki oni mają. Zapominamy, że odpoczynek jest dla nas bardzo ważny i warto czasem odpocząć „na porządnie”. Nie myśleć o zaległych sprawach, ani o tych, które musimy oddać za chwilę. Mieć chwilę dla siebie i dla mózgu – on też nie może wiecznie pracować na najwyższych obrotach. Tutaj warto też pamiętać o dobrym śnie! Odpoczywanie po łebkach mija się z celem i powinniśmy się zastanowić, co zrobić, żeby złapać oddech. Dajmy też sobie odpocząć od wszechobecnych bodźców i zamiast oglądania setnego filmiku po prostu chodźmy na spacer.

  • Scrollowanie social mediów

    Specjalnie zostawiłam ten punkt na sam koniec, bo uznałam, że i tak wszyscy już o tym wiedzą. Jak ktoś nie doczyta do końca, to nie straci, aż tak wiele. Nie oszukujmy się – Internet jest dla nas ogromną pomocą, ale też nie lada pułapką. Wielu z nas łapie się na bezsensownym przeglądaniu Facebooka czy Instagrama, zamiast robienia tego, co trzeba. Jeśli uważacie, że Was to na pewno nie dotyczy, to polecam zainstalować aplikację Instant, która liczy czas spędzany z telefonem w ręku i w poszczególnych aplikacjach. Ostatnio Natalia z simplife.pl opublikowała arkusz to analizy tego, w jaki sposób spędzamy czas, więc kliknięcie tutaj Was przeniesie. Uwierzcie mi, że takie dogłębne przyjrzenie się tematowi może naprawdę dać do myślenia. A telefon akurat bardzo łatwo wyeliminować, więc czemu nie spróbujecie?

A teraz Wasza kolej!

Przyznajcie się Sprytne Studentki i Studenci, kiedy Wy marnujecie czas!