BuJo na marzec – nowy notes i brak kolorów

BuJo na marzec – nowy notes i brak kolorów

Luty minął w mgnieniu oka, a wraz z końcem tego miesiąca żegnam się z moim różowym, pluszowym notesem, w którym prowadziłam mój bullet journal. Jednej strony, trochę mi szkoda, bo bardzo lubiłam ten notes, ale z drugiej cieszę się, że mogę uzupełniać nowy i zapisywać pierwsze czyste strony.

Cały rok

Niedawno opisałam Wam artykuły papiernicze, których używam do robienia mojego bullet journala, dlatego dzisiaj tylko pokrótce przedstawię Wam bohaterów tego miesiąca. Moim notesem od marca będzie ten kupiony w grudniu we Flying Tiger. Jest w kolorze bordowym, pokryty materiałem à la atłas. Kartki ma w kolorze lekko żółtym, co mi kompletnie nie przeszkadza, ponieważ piszę w nim tylko czarnym kolorem. Gdybym prowadziła go kolorowo, to raczej bym się na niego nie zdecydowała. Dodatkowo papier jest dosyć cienki i wszystko przebija na drugą stronę. Mi to akurat nie przeszkadza, bo w poprzednim notesie również pisałam co drugą stronę i przyzwyczaiłam się do tego. Nie pamiętam dokładnie ile, ale kosztował ok.15-20 zł.

Do pisania będę używać tylko trzech artykułów: czarnego, cienko piszącego długopisu, czarnego cienkopisu Staedleter S oraz czarnego Tombowa Fudenosake hard. I tylko tyle, bo nie chcę żadnych dekoracji, ozdobników, kolorów. To mój mały eksperyment i zobaczę, czy polubię się z takim bujo.

W tym bullet journalu postawiłam na prostotę. Pierwsza strona to moje słowo roku, czyli rozwój. Na kolejnej się podpisałam i dodałam datę początku prowadzenia tego notesu. Dzięki temu, będę wiedziała, co i kiedy.

Następna strona to najbliższe 6 miesięcy. Zdecydowałam się umieścić je na wszystkie na jednej stronie, gdybym chciała planować coś dalej albo po prostu sprawdzić, kiedy wypada dany dzień. Rozpisałam tylko pół roku, bo nie sądzę, żeby więcej mi się w tym notesie zmieściło. Jeśli tak, to wtedy będę kombinować 😉

Kolejne dwie strony są typowo studenckie. Na pierwszej wypisałam poszczególne przedmioty z podziałem na instytuty. Będę tutaj zaznaczać nieobecności oraz zapisywać oceny, żeby wszystko było pięknie pod kontrolą. Na drugiej narysowałam plan zajęć na ten semestr wraz z wykazem sal, ale dlaczego, to chyba tłumaczyć nie muszę. Poza tym o studenckim bujo planuję kolejny wpis, więc tam wszystko dokładnie opiszę 🙂

Marzec

Minimalizm to moja dewiza w tym miesiącu, ale tak mi się spodobała, że pewnie zostanie ze mną dłużej. Zrezygnowałam z wyglądu miesiąca, który miałam do tej pory, ponieważ uzupełnianie szło mi średnio. Dlatego okładka miesiąca to po prostu jego nazwa i wygląd. No i mały kwiatek, żeby nie było zbyt nudno.

Mój miesiąc znajduje się też na kolejnej stronie, ale tym razem z dwoma kolumnami. Od góry do dołu zapisałam numery dni miesiąca robiąc przerwę między 5 dniami tygodnia a 2 dniami weekendu. Dzięki temu nie zlewają się w całość. W lewej kolumnie będę zapisywać kolokwia i inne studenckie deadliny. W prawej pozostałe ważne wydarzenia, choć jeszcze nie do końca wiem, co to będzie.

Z habit trackera zrezygnowałam już w lutym i w marcu nadal nie zamierzam z niego korzystać. Jeszcze się za nim nie stęskniłam i nie czuję, żeby był mi potrzebny. Umieściłam tylko marcowe wydatki i tracker rzeczy robionych raz lub dwa razy w tygodniu oraz tych raz w miesiącu. Dużo trudniej je zapamiętać, więc tracker jest w sam raz.

Ostatnią stroną, którą mam rozrysowaną jest pierwszy, pełny tydzień marca. Przeprowadziłam rewolucję w tygodniówkach i postanowiłam przenieść do nich takie informacje, jak np. tytuły wpisów na blogu i filmów na YouTube oraz planowanie postów na Instagramie i na Facebooku. Są to rzeczy, których nie byłam w stanie zaplanować z miesięcznym wyprzedzeniem, więc albo robiłam to spontanicznie, albo zostawały puste strony. Tydzień do przodu wydaje mi się być idealny. Sprawdzę i jak będzie dobrze służyć, to o wszystkim Wam opowiem!

Jak pewnie zauważyliście, nie dodałam zdjęć do każdej z opisanych rzeczy. Pokazałam je w filmie na moim kanale, który znajdziecie poniżej. To taki mały bonus dla oglądających 🙂

Co sądzicie o bujo bez kolorów? Moglibyście takie mieć?

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *