Czy czarno-białe bujo się sprawdza? + rozkładówka na kwiecień

Czy czarno-białe bujo się sprawdza? + rozkładówka na kwiecień

Dziwnie mi to pisać, ale marzec nam się kończy, proszę Państwa! Nie wiem, kto i dlaczego ukradł nam kolejny miesiąc, ale jeśli ukradł też wiosnę, to niech ją chociaż odda. Dlatego w ostatnim dniu miesiąca mam dla Was podsumowanie pierwszego miesiąca w czarno-białym bujo i rozkładówkę na kwiecień

Wraz z początkiem marca przeniosłam się do nowego notesu do bullet journala i wtedy właśnie postanowiłam, że będę używać pisadeł tylko z czarnym tuszem. Zdecydowałam się na to przede wszystkim dlatego, że kartki w notesie mają lekko żółty kolor i kolorowy tuż jakoś mi się nie widział. Nie widziały mi się też żadne naklejki i taśmy washi. Potrzebowałam prostoty i monochromatyczne wyglądu.

I taki otrzymałam i muszę przyznać, że wcale nie brakowało mi kolorów. Myślałam, że będzie mi się nudzić bez moich Tombowów i pastelowych zakreślaczy, ale okazuje się, że wszystko było jeszcze bardziej czytelne i piękne w swojej prostocie. Kolejną zaletą jest też to, że planowanie zajmuje mi teraz połowę krócej niż kiedy wszystko ozdabiałam. Mam nadzieję, że pamiętacie, że w bullet journalu chodzi przede wszystkim o to, żeby ułatwiał nam organizację, a nie był tylko i wyłącznie piękny. Poza tym, kto mówi o tym, że miliony ozdób dają gwarancję ładnego wyglądu?

Jednogłośnie mogę stwierdzić, że zlikwidowanie kolorów w moim bujo było strzałem w dziesiątkę. Więc jeśli martwicie się, że chcielibyście zacząć prowadzić swój pierwszy bullet journal, ale brakuje Wam flamastrów, zakreślaczy i naklejek, to się nie martwcie! Bierzcie zeszyt i długopis, które teraz macie pod ręką (przyznać się, kto nie posprzątał biurka na święta! No kto?!) i po prostu zacznijcie planować. W moim przypadku używanie zbyt wielu kolorów doczekało się nawet miejsca w liście 5 błędów, które popełniłam na początku prowadzenie bujo.

Rozkładówka na kwiecień

Sposób, w który zaplanowałam marzec, sprawdził mi się bardzo dobrze, dlatego kwiecień przygotowałam bardzo podobnie. Po co na siłę kombinować?

Pierwsza strona to oczywiście rozkład całego miesiąca. Tym razem dałam mu trochę więcej przestrzeni i dzięki temu jest bardziej czytelny.

Kolejna strona to pionowy układ miesiąca. Muszę Wam przyznać, że go pokochałam! Idealnie się sprawdza, kiedy coraz więcej kolokwiów pojawia się na horyzoncie. Dzięki niemu na pierwszy rzut oka widzę co, gdzie, jak i kiedy. Myślę, że zostanie u mnie na dłużej.

Następna strona to kwietniowe wydatki i tracker. Tracker muszę jeszcze trochę dopracować, bo ciągle mi się mieszają tygodnie i nie mogę dojść do tego, kiedy zaznaczać poszczególne kratki i pod koniec miesiąc nie wiem, kiedy daną rzecz robiłam. To są bardzo poważne problemy! 😉

I już ostatnią stroną, którą planuję wcześniej, jest tygodniówka. Myślę, że w najbliższym czasie tygodniówki doczekają się własnego wpisu, ale na razie powiem tyle – przeniesienie social media i bloga do tygodniówek bardzo mi się sprawdza. To takie planowanie akurat – ani za wcześnie, ani za późno, choć zdarza się, że muszę trochę kreślić.