Co spakować na Erasmusa?

Co spakować na Erasmusa?

Wyjazd za granicę na pół roku, na tym bardziej na rok, to nie lada wyzwanie logistyczne. Co zabrać ze sobą na wymianę? O czym nie zapomnieć? Na podstawie mojego półrocznego pobytu we Francji przygotowałam tekst o tym, czego mi brakowało i o tym, czego wzięłam za dużo.

Podczas pakowania na zagraniczny wyjazd ogranicza nas jedna rzecz – waga bagażu, który zabieramy ze sobą do samolotu. W zależności od wykupionej opcji mamy bagaż rejestrowany i jeden lub dwa bagaże podręczne. Nadbagaż może nas słono kosztować, dlatego warto dokładnie przemyśleć zawartość walizki i wziąć pod uwagę fakt, że na miejscu też coś kupimy.

Ja miałam ze sobą walizkę 23 kg + torbę 10 kg + plecak 2 kg, bo takie miałam ograniczenia. Wizyta moich rodziców była jeszcze niepewna, więc pakowałam się zarówno na zimne, jak i na ciepłe dni. Nie było łatwo, ale się udało i dałabym też radę bez kupowania nowych rzeczy.

Ubrania

Zacznijmy od tego, co zapewne zajmie największą część Waszego bagażu. Wiele osób uważa, że to prawie niemożliwe spakować się na pół roku czy rok do jednej walizki, ale wszystko to kwestia sprytnego pakowania i odpowiedniego przemyślenia tego, co chcecie ze sobą zabrać. Oto kilka moich rad:

Pakujcie zestawy

Starajcie się zabrać takie rzeczy, które będą Wam pasować do wielu ubrań jednocześnie np. koszulę, która pasuje do wszystkich spodni i spódnicy albo spodnie, które pasują do wszystkich „gór”, które zabieracie. Tutaj najlepiej sprawdzi się szafa kapsułowa, która składa się z ubrań bazowych. W mojej walizce znalazły się:

  • czarne rurki, długie jeansy i jeansy ¾
  • 2 białe bluzki z długim rękawem, biały t-shirt (dwa kolejne dokupiłam we Francji), biały top, koszula w paski i niegniotąca się koszula écru
  • chabrowa spódnica, która pasowała do wszystkich „gór”
  • czarny kardigan

Powyższe ubrania wszystkie pasowały do siebie nawzajem i dzięki temu mogłam stworzyć wiele różnych zestawów. Miałam też ze sobą kilka wzorzystych ubrań i kolorowe swetry, ale powyższe stanowiły dobrą podstawę do różnorodności.

Pomyślcie o praniu

Jedna osoba nie produkuje aż tyle brudnych ubrań, co cała rodzina. Weźcie to pod uwagę podczas pakowania, żebyście później nie musieli każdej rzeczy prać oddzielnie. O ile macie mieszkanie z pralką, to problem jest mniejszy. Jednak u mnie w akademiku pranie kosztowało 3€, a suszarka mechaniczna 1€ i własny proszek/kapsułki oczywiście.

Ja popełniłam mały błąd przy pakowaniu, bo wzięłam kilka ciemnych bluzek, których później nie miałam za bardzo z czym prać. Dlatego na następnego Erazmusa wezmę to pod uwagę i spakuję same jasne góry, bo to je pierze się najczęściej.

Sprawdźcie pogodę

Fakt, że pakujecie się na pół roku czy na rok, ma niewielkie znaczenie, jeśli chodzi o pogodę. Albo będzie ciepło na początku, a zimno pod koniec albo na odwrót, albo ciepło – zimno – ciepło. Ubrań musicie zabrać tyle samo. Warto sprawdzić średnie temperatury w danym rejonie w ostatnich kilku latach. To pokaże Wam mniej-więcej, na co musicie się przygotować. Co innego spakujecie do Portugalii i do Norwegii. Dzięki temu unikniecie marznięcia i przegrzewania się 😉

Z mojego doświadczenia w centralnej Francji mogę powiedzieć, że zima była łagodna i śnieg padał tylko przez jedno popołudnie. Dlatego spokojnie mogłam nie brać porządnych zimowych butów (sztyblety dałyby radę) oraz kurtki, bo i tak większość wyjazdu przechodziłam w płaszczu. Mogłam nie brać kapelusza, bo ciągle wiało i nie było kiedy go nosić. Za to brakowało mi kurtki przeciwdeszczowej, bo niesłusznie założyłam, że materiałowa parka wystarczy.

Kosmetyki

W tej kategorii jest mi ciężko doradzić Wam artykuły, które powinniście zabrać ze sobą. Każdy z nas używa różnej ilości i różnych rodzajów kosmetyków i trudno znaleźć, które będą uniwersalne dla wszystkich. Warto jednak kierować się kilkoma zasadami, ponieważ kosmetyki sporo ważą i szybko możecie przekroczyć dozwoloną masę bagażu.

Zabieraj miniaturki

Przy obecnej sytuacji rynkowej większość kosmetyków jest taka sama w całej Europie, szczególnie jeśli chodzi o większe marki. Dla tego nie opłaca się pakować dużych balsamów do ciała, żelów pod prysznic czy szamponów. Wszystko kupicie po przyjeździe na miejsce. Natomiast miniaturki przydadzą Wam się na pierwsze kilka dni, bo w ferworze załatwiania wszystkiego po przyjeździe, o kosmetykach możecie przez przypadek zapomnieć.

Ja na przykład wzięłam ze sobą małą butelkę szamponu, bo wiedziałam, że we francuskim Lushu będę testować sporo produktów bez plastikowych opakowań.

To, co możesz wybierz w kostce

Zalet tego rozwiązania jest wiele! Po pierwsze, mydła czy szampony w kostce możecie bez problemu spakować do bagażu podręcznego i nie ogranicza Was maksymalna pojemność 100 ml. Po drugie, zajmują zdecydowanie mniej miejsca niż produkty w butelka i wystarczają na dłużej. Mydło zużywa się 2-3 razy wolniej niż żel pod prysznic! Po trzecie, unikacie plastikowego opakowania.

Spakuj tylko niezbędne kosmetyki

To w dużej mierze wyjaśniłam w pierwszym punkcie. Weźcie ze sobą tylko te kosmetyki, których nie kupicie za granicą. Mogą to być kremy robione na zamówienie

Artykuły domowe i jedzenie

Jeśli zamierzacie wynajmować mieszkanie, przed wyjazdem dowiedzcie się, jakie jest jego wyposażenie, szczególnie kuchnia. Natomiast jeśli będziecie mieszkać w akademiku, prawdopodobnie w pokoju nie będziecie mieć żadnych akcesoriów i sprzętu oprócz lodówki. Dlatego przed wyjazdem radzę Wam kupić kilka rzeczy:

  • kubek termiczny – wygrywa z normalnym kubkiem tym, że się nie stłucze w walizce.
  • czajnik elektryczny – ja kupiłam najmniejszy, jaki był. Miał pojemność tylko 0,5l, ale idealnie się sprawdzał do zrobienia 1 herbaty. W Polsce kosztował mniej niż we Francji, a do tego był lekki.
  • małe żelazko – dla mnie niezbędne, chyba że wszystkie ubrania, które spakujecie się nie gniotą (zazdroszczę!).
  • sztućce (widelec, łyżka, nóż, łyżeczka + ostry nóż) – ja swoje kupiłam za 1 zł w supermarkecie, bo prawie nic nie ważyły i mogłam z nich skorzystać od razu po przyjeździe. Te same sztućce kosztowały we Francji 1€. Były więc ponad 4 razy droższe!
  • butelkę na wodę – przyda Wam się już na polskim lotnisku, gdzie możecie uzupełnić wodę ze specjalnych kraników. We Francji także możecie bezpiecznie pić kranówkę i przy tym sporo zaoszczędzić.

Planowałam zabrać ze sobą też sznurek na pranie, ale był dosyć ciężki, więc ostatecznie został w domu. Naczynia (talerz i głęboki talerz oraz miskę i miseczkę), a także garnek, duży nóż i patelnię kupiłam już we Francji.

Pościeli nie zabierałam swojej i bardzo tego żałowałam, bo zestaw w akademiku kosztował 25€ i był w nim wełniany koc, poduszka i 2 prześcieradła. Na kolejnego Erasmusa wezmę do walizki śpiwór, a kołdrę i poduszkę wyślę sobie kurierem z Polski albo zakupię na miejscu i po wymianie wyślę do domu. Pół roku bez kołdry to dla mnie za długo!

Jedzenie

Jest wiele produktów spożywczych, których nie kupicie we Francji np. normalne płatki owsiane (nie błyskawiczne) czy kasze. Moim zdaniem, nie warto wieźć ze sobą szalonych zapasów jedzenie, bo po pierwsze, dużo waży; po drugie, warto na miejscu jeść lokalnie i próbować nowych smaków. Mi najbardziej we Francji brakowało ogórków kiszonych, płatków owsianych i kaszy gryczanej, więc bardzo się cieszyłam, kiedy rodzice przywieźli mi je na Wielkanoc. Jednak wiem, że zabieranie tego ze sobą do samolotu byłoby kompletnie bez sensu.

Warto sobie spakować:

  • jedzenie na drogę – jedzenie na lotnisku i w samolocie nie należy do najtańszych. Poza tym, ciągnąc ze sobą bagaże lepiej uniknąć poszukiwań restauracji czy sklepów spożywczych.
  • kilka torebek herbaty na pierwsze dni
  • dania instant – zdecydowanie nie należą one do zdrowych posiłków, ale uwierzcie mi, że po kilku/kilkunastu godzinach podróży nie będzie Wam się chciało od razu jechać na zakupy. Ja dotarłam do mojego pokoju w akademiku po prawie 12 godzinach w drodze i zupka chińska mnie uratowała, zanim następnego dnia zrobiłam porządne zakupy.
  • coś na śniadanie na kolejny dzień np. chleb chrupki i jakieś małe dżemy/masło, zanim uzupełnicie lodówkę w nowym pokoju.
  • tradycyjne polskie jedzenie (np. Ptasie Mleczko czy toruńskie pierniki), żeby poczęstować nimi obcokrajowców.

 

 Na koniec najważniejsze: nie zapomnijcie o spakowaniu dobrego nastawienia i bądźcie gotowi na erasmusowe przygody!

PS Tych, którzy wybierają się do Francji, zapraszam jutro na wpis o dokumentach, które musicie ze sobą zabrać.



2 thoughts on “Co spakować na Erasmusa?”

  • Bardzo pomocny wpis! Za kilka tygodni wyjeżdżam na Erasmusa, więc tym bardziej cenię sobie Twoje rady. Zastanawia mnie jedna kwestia – czy warto barć ze sobą ręczniki z mikrofibry? Jak to wygląda?

    • Warto mieć ze sobą ręcznik albo dwa 😉 Ja akurat mikrofibry nie znoszę i unikam takich ręczników, ale sprawdzą się, gdy w walizce mamy za mało miejsca albo kiedy planujemy weekendowe wycieczki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *