Czego używam w bullet journalu?

Czego używam w bullet journalu?

Prowadzę bullet journal od półtora roku i od tamtej pory w każdym miesiącu kombinuję. Modyfikuję rozkładówki, zmieniam koloru, usuwam lub dodaję trackery. Jedno się nie zmienia – artykuły, które używam do przygotowywania mojego bujo. Dlatego dziś będzie o nich!

Zacznę od kwestii najważniejszej, o której kiedyś Wam pisałam i pewnie nie raz jeszcze napiszę – piękny bullet journal to nie wszystko! To, jak i czy w ogóle zrealizujecie swoje plany w żadnym stopniu nie zależy od tego, czy zanotujecie je długopisem za 1 zł czy piórem 150 zł! Nie ma też znaczenia fakt, czy użyjecie taśmy/naklejek/kolorowych brushepenów. One są bardzo ciekawym i cieszącym oko dodatkiem, ale niech brak różnorodnych akcesoriów nie powstrzymuje Was od planowania i dążenia do celu!

Tyle słowem wstępu, a teraz przejdźmy do tego, co najważniejsze, czyli artykułów papierniczych. Podzieliłam je na trzy kategorie:

Do pisania
  • zeszyt – podstawa bujo. Ja nie kupiłam do tej pory żadnego z typowych zeszytów w kropki, które używa większość osób. Mój pierwszy bullet journal był w zeszycie w linie, a obecny i kolejny to czyste zeszyty. Taka forma sprawdza mi się najbardziej. Ponadto, grubość papieru nie ma dla mnie aż takiego znaczenia – przyzwyczaiłam się do pisania co drugą stronę i bardzo mi wygodnie.

  • czarny długopis – nie lubię niebieskich długopisów i staram się ich unikać, jak mogę. Dlatego w moim bujo rządzi czarny długopis. Im cieńszy, tym lepszy. Jak na razie moim faworytem jest cello maxriter xs, ale ciężko go dostać, więc szukam alternatywy.

  • permanentny cienkopis – również czarny. Obecnie używam steadtlera lumocolor s i służy mi do pisania po taśmy ozdobny. Jest szybko schnący, więc się nie rozmazuje. Jednak nie polecam go do pisania po zwykły kartkach. Jak każdy pisak permanentny przebija wszystko!

Do pisania dekoracyjnie i zaznaczania
  • tombow fudenosake hard – w kolorze czarnym. To mój ulubiony brush pen i od prawie roku kocham go miłością wielką! Łatwo się prowadzi i polecam go szczególnie tym, którzy zacznają swoją przygodę z kaligrafią.

  • tombow dual – posiadam go w 6 kolorach i wszystkie bardzo lubię. Używam ich do pisania tytułów, nazw miesięcy, numerów tygodni. Mają dosyć gruby pędzelek, więc efekt grubszej i cieńszej linii widać dopiero na większych literach. Podobnie, jak tombow fudenosake, jest bardzo przyjazny dla osób początkujących, choć nieco trudniejsze niż ich czarny koleżka.

  • zakreślacze pastelowe – uważam, że to jeden z lepszych wynalazków świata papierniczego. Koniec z neonem rażącym po oczach i przebijającym na drugą stronę kartki. Moje toru twinliner soft bardzo dobrze sprawdzają się do podkreślania oraz do skreślania wykonanych zajęć. Bardzo często używam ich też podczas robienia notatek na zajęcia. Z jednej strony mają końcówkę zakreślacza, a z drugiej normalny flamaster. No i są tańsze niż popularne stabilo.

Do dekoracji
  • taśmy dekoracyjne – w moim przypadku to papierowe taśmy washi i taśmy plastikowe. Większość z nich kupiłam we Flying Tiger, a pozostałe w małym papierniczym u mnie w mieście. Taśm plastikowych używam do dekoracji brzegów lub dołu strony w miejscach, gdzie wiem, że nie będę już nic pisać. Pisanie po tych taśmach jest bardzo trudne, bo wszystko się rozmazuje. Dlatego do miesięcznych rozkładówek używam washi. Bez większego problemu mogę na nich notować i zapisywać ważne wydarzenia.

Jak wspominałam na początku: pamiętajcie, że posiadanie całego arsenału papierniczego w żaden sposób nie wpłynie na szybszą realizację Waszych celów! Będzie ona przyjemniejsza, bardziej kolorowa, ale kolorowe flamastry nie są warunkiem prowadzenia bujo i bycia zorganizowanym!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *