Jak mieć więcej czasu na studiach? #3 – dojazdy

Jak mieć więcej czasu na studiach? #3 – dojazdy

W trzecim, przedostatnim wpisie z serii Jak mieć więcej czasu na studiach? porozmawiamy sobie o dojazdach, a raczej o tym, jak je lepiej wykorzystywać, bo chcąc nie chcąc spędzamy w nich bardzo dużo czasu.

W zeszłym roku podczas jednych nudnych zajęć z hiszpańskiego, policzyłyśmy z koleżanką, że dojazdy i powroty na zajęcia zajmują nam ok. 8 godzin tygodniowo. 8 godzin! to jeden dzień pracy na etacie. W tym dojazdy zajmują mi mniej, bo wyszło mi 5,5 godziny, ale mam dużo biegania na piechotę między zajęciami, a tego nie doliczyłam, bo nie jest to czas, który mogłabym sensownie wykorzystywać.

A Wy ile czasu spędzacie na dojazdach na uczelnię? Dla mnie 5 godzin to nadal sporo czasu. Co prawda, nie jest to 5 godzin ciągiem, ale jednak trochę czasu straconego tu, trochę tam i nagle na nic wiecznie nie mamy czasu. Dlatego poniżej znajdziecie moje propozycje na czas spędzony w środkach komunikacji:

  • czytanie książek – mój absolutny faworyt. Dzięki niemu w ogóle czytam książki w roku akademickim. W domu i wieczorami nie jestem w stanie się do tego zebrać, a w pociągu od razu przyjemniej, kiedy można przenieść się do innego czasu. Obecnie czytam biografię Chanel i międzywojenny Paryż o poranku, to jest to!

  • podcasty – to jest dobry sposób na spędzenie podróży po całym dniu na uczelni, kiedy Wasze oczy są zmęczone. W dni, kiedy kończę zajęcia o 18.15, szczerze mówiąc, nie chce mi się czytać książek, bo mam już dość literek na cały tydzień. Wtedy włączam sobie np. Lavendaire lub Karolinę Sobańską i po prostu słucham. W innych okolicznościach raczej po podcasty nie sięgam.
  • nauka – krótkie powtórki w metrze/tramwaju/pociągu/autobusie mają moc! Całe liceum jeździłam tramwajem do szkoły ponad 20 minut i kiedy udawało mi się znaleźć miejsce siedzące, zawsze powtarzałam słówka, wzory itd. Teraz dojazd zajmuje mi krócej i więcej się przesiadam, ale staram się powtórzyć kilka słówek, które mam w Quizlecie. Jeśli nie chcecie wozić ze sobą dodatkowej porcji notatek, możecie też czytać przesłane przez prowadzących prezentacje.

  • podziwianie widoków – ten punkt to nie jest szczyt produktywności. Wielu z nas wychodzi z samego dnia na uczelnię i wraca późnym popołudniem. Nawet nie zauważamy, kiedy świat wokół nas się zmienia. Szczególnie poranki są bardzo zjawiskowe. Mgła, rosa lub szron, kolorowe liście, drzewa pokryte śniegiem. To nie tylko bardzo odprężające, ale też pozytywnie nastawiające do życia.
  • przejrzenie social mediów – bardzo często możemy usłyszeć, że ta dzisiejsza młodzież, to tylko z nosem w telefonie. I niewiele rzeczy denerwuje mnie bardziej niż ocenianie całego życia danej osoby po 5 minutach widzenia jej w metrze. Ja bardzo często wracając do domu, dodaję na instagram i studygram zdjęcia, odpowiadam na komentarze, komentuję zdjęcia innych i publikuję posty na Facebooku. Dlaczego? Dlatego, że jak wrócę do domu, to staram się, jak najpóźniej wyjąć telefon z plecaka. Dopóki siedzi w plecaku, to mnie nie rozprasza. Jestem zwolenniczką przejrzenia wszystkiego w komunikacji miejskiej, o ile wrócimy do domu i zajmiemy się tym, co trzeba.

  • planowanie – komunikacja miejska to dobre miejsce na przygotowywanie listy to-do na popołudnie lub na cały dzień. Po powrocie do domu lub po dojeździe na miejsce będziecie mogli od razu zacząć działanie, zamiast zastanawiać się, co jest do zrobienia.
  • odpoczynek – to bardzo niepozorny punkt, ale bardzo ważny. Tempo życia na uczelni jest bardzo szybkie, dlatego warto znaleźć chwilę na złapanie oddechu. Wasza głowa zazwyczaj jest dosyć zmęczona po całym dniu przyswajania wiedzy. Może warto podczas dojazdu dać jej chwilę na oddech, żeby po powrocie do domu mogła przyswajać informację na nowy dzień?

A Wy, co robicie w drodze na i z uczelni?

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *