NOUVELLES D’ORLÉANS *12* – dwa dni lata

NOUVELLES D’ORLÉANS *12* – dwa dni lata

Przedostatni tydzień zajęć na Université d’Orléans pierwsze zaliczenia za mną. W międzyczasie zdążyło wpaść na chwilę lato, a zaraz po nim wróciło przedwiośnie i przymrozki nad ranem. Jak tam moje orleańskie życie? O wszystkim w dzisiejszych Nouvelles d’Orléans.

Dwunasty tydzień mojej erasmusowej przygody zaczął się letnią pogodą. W weekend było ponad 20ºC w ciągu dnia. Poranki niestety nadal są chłodne – w okolicach wschodu słońca są ok. 2-4ºC, przez co nadal mam zimno w pokoju. Powoli zaczynam wątpić, czy nadejdzie noc, kiedy będzie na tyle ciepło, że da się spać bez polaru.

Jak na sobotę przystało, z rana wybrałam się na targ. Stwierdziłam, że mogłabym tam chodzić na samego klimatu tego miejsca i spacerować po nim w tę i z powrotem. Zakupy to tylko dodatek 😉 Po raz pierwszy skusiłam się też na magdalenki i bardzo mi smakowały.

Bardzo cieszyłam się, że notatki na nadchodzące zaliczenia przygotowałam sobie wcześniej. Dzięki mogłam zabrać je po prostu spakować do teczki i zabrać ze sobą na dwór. Sobotnie popołudnie spędziłam w ogrodzie botanicznym łapiąc pierwsze promienie słońca i oczywiście fotografując wszystko, co kwitnie.

W niedzielę wybrałam się z Laurą na plażę, która utworzyła się na środku Loary. Musiałyśmy zbierać się z akademika, bo na hali sportowej obok były zawody i było zdecydowanie za głośno. W planach miałyśmy naukę, ale skończyło się raczej na plażowaniu i krótkiej lekturze notatek 😀

Reszta tygodnia kręciła się wokół nauki do kolejnych zaliczeń – trzy mam już za sobą. Przedstawiłam też moją prezentację obrazu po hiszpańsku w muzeum. Chyba było w porządku, bo prowadzący nie dodawał zbyt wiele po tym, jak skończyłam. W najbliższym czasie jeszcze czeka mnie sześć zaliczeń, dlatego bardzo zadowolona jestem z mojego wstawania o 5. To mi zdecydowanie ratuje dzień, jednak zauważyłam mały mankament. Bardzo wiele rzeczy przerzucam z wieczora na rano i niestety rano nie jestem w stanie się wyrobić ze wszystkim. Nowa rzecz do przepracowania w nadchodzących dniach!

Muszę się Wam jeszcze pochwalić, że we wtorek na międzynarodową kolację zrobiłam “krupnik.” Celowo w cudzysłowie, bo nie udało mi się kupić kaszy jęczmiennej, a tylko jakiś dziwny miks kaszo-podobny. Mimo to, wszyscy byli zachwyceni polską zupą. Wreszcie coś normalnego, a nie tylko te spleśniałe sery i inne makaroniki 😉

Nowe na blogu

Na clanestina.pl w tym tygodniu ukazał się jeden tekst, w którym znajdziecie sprytny tygodniowy jadłospis studencki do druku wraz z przepisami. Same bezmięsne pyszności proste w wykonaniu! Wpis znajdziecie t u t a j.

Nowe na YouTube

W ostatnim tygodniu na kanale pojawiły się dwa filmy. Pierwszy z nich, to weekly food vlog, w którym jadłam potrawy pokazane w sprytnym jadłospisie.

Drugi film to relacja z mojej marcowej wycieczki do Paryża, kiedy dzielnie polowałam w deszczu na magnolie i po raz pierwszy jadłam francuskiego pączka, bo był Mardi Gras, czyli Tłusty Wtorek. Piękne widoki gwarantowane!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *