Nouvelles d’OrlÉans *2*

Nouvelles d’OrlÉans *2*

Drugi tydzień mojego erasmusowania już minął, więc przyszedł czas na małe podsumowanie tego, co się w tym czasie wydarzyło. Nie były to żadne szalone rzeczy, raczej przyzwyczajanie się do nowego rytmu i warunków życia.

Zadomowiłam się w moim mikro pokoik – za tydzień pokażę go Wam dokładniej tutaj i w filmie. Dzisiaj rano udało mi się nawet kupić hiacynta i wreszcie mam coś żywego w pokoju! Udało mi się znaleźć sposób na spanie tak, żeby mi ciągle nie wiało z okna – przez pierwsze kilka nocy było naprawdę źle. Wystarczyło przełożyć poduszkę na drugą stronę łóżka 😉 Próbowałam też trochę ćwiczyć, bo coraz bardziej brakuje ruchu, a szczególnie jazdy konnej. Niestety ciężko mi cokolwiek zrobić bez obijania się o szafę, biurko albo łóżko.

Powoli wyrabiam sobie moją rutynę i zaczynam planować. Jeśli nie jesteście tutaj pierwszy raz, to dobrze wiecie, że uwielbiam mieć określony rytm życia i działać według schematu. Bardzo się cieszę, że z dnia na dzień wypada coraz mniej niespodziewanych spraw i mogę sobie ułożyć życie. Po dłuższej przerwie – prawie miesięcznej – wracam też do studiowania w pełnym tego słowa znaczeniu. Większość prowadzących zapowiedziała już devoirs sur table, czyli coś w stylu naszych kolokwiów na tydzień po feriach zimowych. Wolałabym uniknąć nauki wszystkiego tuż przed, bo wiele materiałów muszę przetłumaczyć, żeby dobrze wiedzieć, o co chodzi i zrobić idiotycznych błędów.

Jak widzicie na zdjęciach, we wtorek w Orleanie spadł pierwszy śnieg. Brzmi to bardzo dumnie i na zdjęciach wygląda poważnie, nie poleżał dwanaście godzin i tyle go widzieliśmy. Bardzo się cieszę, że byłam wtedy na mieście i udało mi się go uchwycić. Jestem spełniona i wczesna wiosna może nadal trwać – jutro ma być +8ºC. Idealna pogoda na kawę i spacer po mieście, prawda?

Na koniec zostawiłam najważniejsze, czyli jedzenie! Powiem Wam szczerze, że jak rok temu ruszałam z serią wpisów Co na uczelnię?, myślałam, że planowanie jedzenia to pikuś i że wszystko wiem. Dumnie Wam rozpisałam, jak to u mnie wygląda, a teraz zdecydowanie będę musiała przygotować aktualizację. Zebranie pomysłów na uczelniane pudełeczka a zebranie pomysłów na wszystkie posiłki w ciągu dnia tak, żeby nie marnować jedzenia, zrobić zakupy i jeszcze ugotować wszystko mając do dyspozycji 1 garnek i 1 patelnię, to prawdziwe logistyczne wyzwanie. Nawet nie wiecie, jak bardzo tęsknię za blenderem i możliwością zrobienia smoothie albo burgerów warzywnych!

Poza tym przeliczyłam te posiłki na stołówce i wyszło mi, że to jednak nie jest taki deal życia, jak mi się wydawało. Dodatkowo ostatni obiad bardzo mnie rozczarował, szczególnie mięso, którego sama nie gotuję i chciałam zjeść raz na jakiś czas. Tak więc chyba pozostanę przy sporadycznych wizytach na pizzy i resztę będę gotować w akademiku. Wzrost kreatywności kulinarnej gwarantowany!

Mam w głowie coraz więcej pomysłów na tematyczne wpisy i filmy, ale oczywiście pozostaję otwarta na Wasze pytania i propozycje o mój szeroko pojęty francuski lajfstajl!

Zapraszam Was też na najnowszy vlog – tam znajdziecie śnieg w wersji bardziej żywej 😉



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *