One little word 2018

One little word 2018

One little word, czyli jedno małe słówko, które jest naszym przewodnik na cały rok. Pomysłodawczynią tej idei jest blogerka Ali Edwards. Ja odkryłam ją w zeszłym roku i postanowiłam kontynuować w tym. Jednak zamiast czterech słów, podeszłam do tematu minimalistycznie i słówko mam jedno, zgodnie z zasadami.

Jak wspomniałam we wstępie, w 2017 roku miałam cztery słowa – przewodniki: otwartość, prostota, dyscyplina i kreatywność. Na początku bardzo mi to pasowało, ale z biegiem czasu czułam, że trochę tego za dużo. Najszybciej z biegu odpadła kreatywność, bo nie miałam czasu na żadne tego typu działania i szczerze mówiąc, nie miałam też takiej potrzeby. Z dyscypliną bywało różnie, ale miałam o tym nie pisać, więc odsyłam do podsumowania 2017 roku. Otwartość zaczęła mnie męczyć pod koniec roku, bo częściej odzywała się moja natura introwertyka i dobrze mi było samej. Byłam za to otwarta na nowe smaki i zajadałam się wege pastami i burgerami. Z prostotą mam trochę problem. Czuję, że nie utrudniałam sobie życia na siłę i tworzyłam problemów z niczego, a na pewno nie tak często. Jednak prostota w rozumieniu ograniczania ilości rzeczy nie było najlepiej, ale będę nad tym nadal pracować.

Na 2018 rok wybrałam tylko jedno słowo – rozwój. Miałam je z tyłu głowy już od dłuższego czasu i bardzo chciałam, żeby towarzyszyło mi przez cały rok. Myślę, że nie znudzimy się, jak jego poprzednicy. Przede wszystkim, dlatego że jest bardzo uniwersalny. Poza tym nigdy nie chciałabym przestać się rozwijać.

W moim bullet journalu na 2018 rok przygotowałam mapę myśli związaną z tym, co rozumiem poprzez rozwój, a dla Was postanowiłam to wypunktować.

  • przemyślany rozwój IG – prowadzę swoje konto na Instagramie od dwóch lat i we wrześniu 2016 roku przeszedł on sporą metamorfozę. Jednak bądźmy szczerzy, niecałe 200 osób obserwujących to nie są wyżyny, a już na pewno ilość, na której chciałabym poprzestać. Pod koniec grudnia zauważyłam, że moje zdjęcia wreszcie zaczynają się komponować i tworzyć całość. Chcę to kontynuować!
  • robienie lepszych zdjęć, bardziej przemyślane, ciekawe kadry – to w dużej mierze wiąże się z powyższym punktem, ale też z wyglądem bloga i moim spełnieniem artystycznym.
  • nagrywanie więcej na YouTube – mimo że vlogmasy nie zdobyły Waszych serc (bujo nadal rządzi), to bardzo spodobało mi się robienie filmów – nagrywanie, montaż, a do tego znalazłam wiele cudownych inspiracji. W 2018 roku będziecie mieli co oglądać!

  • wypuszczenie newslettera – to pomysł, który mam w głowie od dłuższego czasu i w nawiązaniu do studenckiej tematyki bloga nie byłby to oczywiście zwykły newsletter. Chciałabym, żeby na początku marca pierwszy mail do Was doleciał!
  • rozwój bloga – tego nie mogło zabraknąć. Prowadzę Clanestinę od dwóch lat i chciałabym oznajmić, że fazę testów mam już za sobą. Nie chcę błądzić z tematyki na tematykę, już wiem, do czego dążę i teraz będę dążyć bardziej. Chciałabym, żeby za rok było Was tu co najmniej 3 razy więcej niż jest w tym momencie.
  • systematyczna nauka języków – czyli rozwój w zakresie tego, co studiuję. Oczywista oczywistość!

  • praca nad moim stylem ubioru – w ramach Sprytnej Szafy na blogu ukazały się tylko dwa wpisy i chcę nieco odkurzyć tę tematykę. Coraz bardziej czuję, co to oznaczy mój styl, a w 2018 będę go budować jeszcze bardziej, ale tym razem inaczej. Nie będę kupować nowego, będę wyrzucać niepasujące.
  • sensowne jeździectwo – od kilku miesięcy czuję, że moja jazda konna to bardziej wożenie się na koniu niż prawdziwa praca. Brakuje w tym wszystkim ładu i składu, za dużo jest przypadków i niechlujstwa, a tego wolę unikać.
  • nauka hiszpańskiego – powiedzieć, że odpuściłam hiszpański w tym semestrze, to mało powiedzieć. Hiszpański w tym semestrze olałam na całej linii, bo nie potrafiłam się do niego zmotywować, a do tego zajęcia bardzo mnie nudziły. Dlatego zasłużył on na oddzielny punkt, a ja na sporego kopa w tyłek 😉

  • rozwój artystyczny – trochę odpuściłam z kreatywnością w ostatnim czasie, ale jakaś część mnie ciągnie w tę stronę i nie chcę jej dusić wewnątrz. Dlatego od czasu do czasu chciałabym coś namalować, pokolorować albo ładnie napisać.
  • rozwój kulinarny – na to wpadłam dopiero przed chwilą i nawet nie dopisałam jeszcze do mojej mapy myśli. Ostatnio obudziła się we mnie kucharka, która chce gotować, ale nie ma pomysłu co. W 2018 chciałabym coś upiec, coś ugotować, ale na razie tylko wegeriańsko. W kwestii dotykania surowego mięsa będę musiała ubić deal z Mamą 😉

Kiedy widzę ilość argumentów na korzyść rozwoju, utwierdzam się w przekonaniu, że to był dobry. Uwielbiam się rozwijać i zastanawiam się, czemu nie wymyśliłam tego słowa wcześniej! Może to kwestia tego, że dużo próbowałam i testowałam? Po wynikach testów wiem, w których kierunkach chcę się rozwijać i jak już się rozwinę, to nigdy mnie nie zwiniecie!

A Wy macie swoje słowo na 2018 rok? Koniecznie się pochwalcie!

PS

Jeśli chcielibyście więcej przeczytać, dlaczego warto mieć swoje one little word, to odsyłam do wpisu sprzed roku.

 



3 thoughts on “One little word 2018”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *