Produktywne popołudnia – moje sposoby

Produktywne popołudnia – moje sposoby

Popołudnia i wieczory to zazwyczaj dla nas, studentów czas wzmożonej aktywności, a przynajmniej chcielibyśmy, żeby tak było. Wracamy po zajęcia do domu i wcale nie odpoczywamy, ponieważ czekają na nas nauka, prace domowe i referaty do napisania. Dzisiaj mam dla Was moje sposoby na to, żeby popołudnia były produktywne.

Wychodząc z zajęć jesteśmy w trybie skupienia na nauce, ale im dalej od uczelni, tym mniejsza motywacja do działania. Dokucza nam zmęczenie, nic nam się nie chce, a przecież jeszcze tyle rzeczy do zrobienia na jutro. Dlatego dzielę się z Wami kilkoma moimi metodami na lepsze wykorzystanie czasu po zajęciach.

  • Wypisz rzeczy, które masz do zrobienia

O tym, że jestem fanką wszelkich list, chyba nie muszę już wspominać? Jednak wszystkim nowym czytelnikom wyjaśnię – uwielbiam robić różnego rodzaju listy zadań i wszystko planować. Z tego też powodu bullet journal doczekał się na blogu całej własnej kategorii.

Ale przechodząc już do sedna sprawy – listy zadań, po pierwsze, spowodują, że o niczym przez przypadek nie zapomnicie, a po drugie, odhaczanie kolejnych punktów będzie Was motywować do działania – będziecie widzieć postępy.

Możecie też zaplanować sobie godzinami lub minutami całe popołudnie. U mnie niestety się to nie sprawdzało, bo mijałam się z wyznaczonymi porami i wszystko się rozjeżdżało. Ale jeśli u Was wszystko jest stałe – powinno pójść gładko. Polecam też zrobić listę zadań, zanim wrócicie do domu – nie będzie wtedy odwlekać nauki w nieskończoność, tylko do razu przystąpicie do działania.

  • Nie włączaj komputera

O ile to możliwe oczywiście. Ja staram się włączyć laptopa możliwie, jak najpóźniej. Dzięki temu unikam dodatkowego rozpraszacza. Wiadomo, że bardzo często korzystamy z różnych źródeł, szukamy informacji, ale ja dopóki mogę, to przekopuję te papierowe np. słowniki, książki. Jeśli macie problem z przeszukiwaniem Facebooka zamiast mądrych stron, to zainstalujcie sobie wtyczkę np. Forest, która zablokuje niechciane social media.

  • Wyłącz telefon

Albo wycisz, albo odłóż daleko od siebie, albo nie wyjmuj z torby, albo użyj aplikacji, która telefon blokuje. Mnie niezmiennie bawi fakt, że potrzebujemy aplikacji, żeby blokować inne aplikacje. Jeśli jednak macie problemy ze zbyt częstym sprawdzaniem, czy świat się przed chwilą nie skończył, to odsyłam Was do tego wpisu, w którym wymieniłam kilka apek, które pozwolą Wam się odłączyć.

  • Pracuj metodą Pomodoro

O Pomodoro pisałam już w grudniu, więc tutaj odsyłam Was po szczegółowe informacje. Metoda Pomodoro opiera się na pracy w 25 minutowych cyklach z 5 minutowymi przerwami. Po 4 cyklach robimy sobie dłuższą, 20-minutową przerwę. Pomodoro bardzo ułatwia trzymanie dyscypliny podczas nauki i wszystkich innych spraw do zrobienia. Oddzielamy czas na pracę od czasu na odpoczynek, dzięki temu możemy wypracować balans i działać skutecznie.

  • Unikaj telewizora

Powiem Wam szczerze, że ja fanką telewizji nie jestem, ale kiedy mam dużo nauki i prac domowych, bezmyślne siedzenie i patrzenie w ekran kusi. Dlatego staram się unikać rejonu telewizora, żeby całkiem przez przypadek nie wsiąknąć na zbyt długo.

  • Wypracuj rutynę

Nawyki mają ogromną moc, jeśli mi nie wierzycie, to koniecznie przeczytajcie książkę “Siła nawyku”. Warto wyćwiczyć sobie szereg zadań, które robimy zaraz po wejściu do domu np. wchodzę do domu -> chowam ubrania -> rozpakowuję plecak/torbę -> zjadam obiad -> siadam do nauki. Po pewnym czasie, kiedy już złapiecie dobry rytm, będziecie działać automatycznie i trudniej Wam będzie się rozproszyć. Nie będziecie musieli specjalnie namawiać siebie samych do działania, bo się przyzwyczaicie i przyjdzie Wam to naturalnie!

 

A co jeśli chce mi się spać?

Kto z nas nie wraca z zajęć śpiący, nie dzieli się sposobami w komentarzach. Ja ostatnimi dniami notorycznie śpię, niezależnie od tego, o której wstanę, po ilu godzinach spania i czy zajęcia na uczelni były ciekawe, czy nie. Ale na to też mam kilka sposobów:

  • kawa

To pierwsze, co przychodzi nam na myśl, kiedy myślimy o pomocach w obudzeniu się. Ja z kawą jestem bardzo ostrożna, bo czasami nie zacznie działać, dopóki nie położę się spać, dlatego staram się korzystać z delikatniejszych pomocy.

  • mocna herbata

Czarna herbata ma więcej kofeiny niż kawa, ale u mnie jakoś nie działa mocniej. Zazwyczaj przynosi efekt, ale nie jest on długotrwały i nie mam problemów z zaśnięciem. Uwierzcie mi, że nie ma nic gorszego niż zmęczone oczy, które chcą spać; fakt, że musisz zasnąć, bo wstajesz następnego dnia o 6 rano i to, że nie możesz zasnąć, bo Cię obudziła kawa. Bardzo nie polecam!

  • drzemka

Kładziemy się do łóżka, ustawiamy minutnik na 20 minut i odpoczywamy. Być może wydaje Wam się, że to nic nie da, bo nawet nie uśniecie. Uwierzcie mi, że drzemki są bardzo niepozorne! Natomiast jeśli uważacie, że nie macie na drzemkę czasu, to moim zdaniem, lepiej odpocząć 20 minut i później działać na lepszej dawce energii niż 20 minut dłużej walczyć z zamykającymi się oczami.

  • kawowa drzemka

O kawowej drzemce jakiś czas temu Wam, bo to takie energetyczne combo. Zanim położycie się na 20 minutową drzemkę, wypijacie kawę, która i tak zaczyna działać dopiero po pewnym czasie. Dzięki temu, jak wstaniecie macie energię z drzemki i z kawy. Z taką dawką, to praca licencjacka w jeden wieczór napisana! 😉

  • ruch

Już dawno obalono mit, że po ćwiczeniach jest się bardziej zmęczonym i nie ma się na nic siły. Spacer czy krótki trening zrobiony w domu pomogą Wam przewietrzyć głowę, odświeżyć umysł, a dawka endorfin od razu pobudzi Was do działania.

  • prysznic

Nie polecam tutaj długiej, gorącej kąpieli z przyczyn oczywistych. Będzie po niej zrelaksowani i raczej motywacji do działania Wam nie przybędzie. Dlatego polecam Wam krótki prysznic. U mnie doskonale się sprawdzał, kiedy kończyłam zajęcia o 18 po całym dniu na uczelni. Niezbyt gorąca woda pomaga się obudzić, a dodatkowo macie chwilę odsapnięcia.

To już chyba wszystkie moje sposoby, na produktywne popołudnia. Koniecznie dajcie znać, które najlepiej Wam się sprawdziły.

I podzielcie się tymi, o których nie wspomniałam!

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *