Przyjemne i skuteczne oszczędzanie

Przyjemne i skuteczne oszczędzanie

Chcielibyśmy oszczędzać i w konsekwencji mieć więcej pieniędzy, ale z drugiej strony nie lubimy odmawiać sobie przyjemności. Wolimy korzystać i wydawać tu i teraz. Dlatego dzisiaj przygotowałam dla Was wpis o przyjemnym oszczędzaniu pieniędzy, który nie uderzy Was mocno po kieszeni, a po pewnym czasie może bardzo pozytywnie zaskoczyć.

Ten mały sposób oszczędzania pojawił się u nas w domu ponad 5 lat temu i nie pamiętam, od kogo przywędrował. Wydaje się on bardzo niepozorny, bo niewielu z nas ma poczucie, że małe kwoty mogą dużo zdziałać, ale nie przedłużam wstępu i przechodzę do sedna.

Co oszczędzać?

Mój sposób oszczędzania polega na odkładaniu do skarbonki każdej złotówki, dosłownie: każdej monety o nominale 1 zł. Czy złotówka to mało? Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć każdy indywidualnie w zależności od wielu czynników. Oczywiście wybór nominału to pełna dowolność – moi rodzice zdecydowali się odkładać 2 zł, a moja siostra 5 zł. Bądźmy szczerzy, każdy z nas najlepiej wie, która kwota będzie odpowiednia a która zbyt mocno uderzy po kieszeni. Jeśli uważacie, że 1 zł to niewiele, to pamiętajcie o tym, że najczęściej dostajecie je, kiedy w sklepie wydaje się Wam resztę. Jeśli myślicie, że najczęściej dostajecie 1 groszówki, to pamiętajcie, że ciągle ktoś jest Wam winny grosika 😀

Drugim sposobem, trochę bardziej obfitym jest odkładanie banknotów. Nie mam na myśli odkładania każdych 10 czy 20 zł, ale może warto od kieszonkowego/stypendium/pieniędzy od dziadków, cioć, wujków/pensji odłożyć do słoiczka 10 zł? Jak tak robię, niezależnie od tego, ile dostanę w moim jednorożcu ląduje 10 zł. Powiem Wam szczerze, że, po pierwsze, takie banknoty bardzo przyjemnie zaskakuję, a po drugie zawsze można ich używać do rozmieniania, kiedy bankomat wypłaci Wam całe 200 zł 😉

A co jeśli płacę kartą?

Płatności kartą czy telefonem stają się coraz popularne, choć ja nie jestem ich fanką. (Mimo bycia aspirującą blogerką nie mam zaufania do technologii, a jak mam papier w ręku, to mam 😉 ).  Jeśli chodzi o mój sposób oszczędzania pojawia się tutaj mały problem – karta nie wydaje reszty. Natomiast z tego, co się orientuję, to w banku można ustawić tak, żeby od każdej transakcji pewna suma automatycznie przelewała się na oddzielny rachunek, z którego nie możemy ot tak skorzystać. Moim zdaniem, to bardzo dobre rozwiązanie. Będzie się to działo trochę za Waszymi plecami, ale zdziwicie się, jak wiele może skorzystać na robieniu zakupów 😀

Jak długo oszczędzać?

Ja oszczędzam równo przez rok. 1 stycznia wrzucam do skarbonki pierwszą złotówkę i za dwanaście miesięcy, 1 stycznia sprawdzam, co się w środku uzbierało. To jest nasza rodzinna, noworoczna tradycja i jedyne postanowienie noworoczne, które wypełniłam w 100% rok w rok. Nawet jeśli podchodzicie do nowego roku i całej jego otoczki z dużym dystansem, to te 365 albo 366 dni wydaje się być idealnym na tego typu przedsięwzięcia. Poza tym, kogo nie ucieszy przypływ gotówki na przyjemności po przedświątecznych zakupach? Od razu przyjemniej jechać na wyprzedaże!

Pamiętam, że jednego roku udało mi się uzbierać tyle, że kupiłam toczek, w którym wreszcie wyglądam, jak człowiek. Gdybym miała odkładać duże sumy i odmawiać sobie wszystkiego, to nigdy by mi się to nie udało.

Dlaczego warto?

Tego, dlaczego w ogóle warto oszczędzać nie będę Wam wyjaśniać i uznam, że to w dużej mierze oczywiste. Jednak dlaczego mój sposób jest taki super? Przede wszystkim, dlatego, że nie musicie sobie odmawiać przyjemności i odkładacie monety/banknoty systematycznie, więc Was to nie boli. Poza tym, jedna moneta to niewiele, ale 100 czy 150 monet, to już przyjemna suma, prawda? Jest wiele przysłów, które mogłabym tutaj teraz przytoczyć, żeby udowodnić swoją rację, ale skończę na dwóch: “kropla drąży kamień” oraz “grosz do grosza, a będzie kokosza”. Małe kroczki to klucz do wszystkiego!

 

Jeśli nie przekonałam Was do tego sposobu oszczędzania, to zachęcam Was, żebyście po prostu spróbowali. Uwierzcie mi, że stratni nie wyjdziecie! Na koniec powiem Wam, że ja odkładając banknoty i monety uzbierałam w tym roku ponad 400 zł.

Przyjemnie prawda?