Tu i teraz – styczeń 2018

Tu i teraz – styczeń 2018

Pierwszy miesiąc tego roku już prawie za nami. Jak się mają Wasze cele i postanowienia? U mnie różnie bywa, ale dzisiaj nie o tym. Dziś mam dla Was tradycyjny wpis lajfstajlowy, czyli garść nowości w śnieżnym Tu i teraz.

CZYTAM…

Jak na mnie przystało, na półce czeka do przeczytania jeszcze 5 książek, które muszę oddać do biblioteki 9 lutego. Dlatego na razie czytam jednocześnie “Poza napisanym” J. Czechowicza, czyli zbiór wywiadów z pisarzami. Początkowo chciałam ją porzucić i oddać bez czytania, ale wywiady okazały się bardzo wciągające i inspirujące.

Druga lektura, w której jestem w trakcie, to “Paryska żona” lub “Madame Hemingway” Pauli McLain. Okazało się, że to jedna książka pod dwoma tytułami i opowiada historię inspirowaną biografią żony Ernesta Hemingwaya. Lata 20.XX wieku, Paryż to zdecydowanie mój klimat, dlatego uwielbiam spędzać wieczory. z “Paryską żoną”.

Jeśli chcielibyście poznać recenzje wszystkim przeczytanych przeze mnie książek, to zapraszam Was na mój Instagram i do wyróżnionych insta stories, gdzie zapisuję dla Was opisy książek :)
SŁUCHAM…

Przez ostatnie dni w zasadzie słucham tylko wiatru wyjącego za oknem na zmianę z ulewą. Pewnie już kiedyś wspominałam, że nie jestem fanką słuchania muzyki. Dlatego, kiedy muszę się nad czymś skupić, wybieram ciszę albo deszcz za oknem.

OGLĄDAM…

w tym miesiącu nie mam dla Was żadnego ciekawego filmu. Może jakbym wreszcie zaczęła je zapisywać, to bym o nich pamiętała, hmm? Ale nie zostawię Was z niczym. Moim ostatnim top of the top na YouTube jest Jasmine Rossol, której filmy, instagram i blog powalają mnie poczuciem estetyki, więc jeśli jej nie znacie, to koniecznie zajrzyjcie na jej zwykły kanał i na ten vlogowy.

CZUJĘ SIĘ…

trochę niewyspana, mimo tego, że od soboty mam wolne. Ostatnio wysypianie się nie idzie mi najlepiej, a pies spacerujący po pufie wypełnionej kulkami styropianowymi nie pomaga. Oby dzisiaj w nocy było lepiej!

CIESZĘ SIĘ…

że zaliczenia w tym semestrze minęły mi w mgnieniu oka. Został mi już tylko hiszpański, który piszę w piątek. Co prawda wyników jeszcze nie mam, ale grunt, że napisane! O resztę będę się martwić później 😉

CZEKAM NA…

czwartek! Wtedy zamierzam zrealizować mój voucher na sesję wizerunkową z Anią Ulanicką i już nie mogę się doczekać. Ekscytacja poziom milion!

UCZĘ SIĘ…

a właściwie powinnam się choć trochę uczyć hiszpańskiego, bo to jeden z elementów mojego słowa na ten rok. Na razie idzie mi to bardzo marnie, bo było tyle ważniejszych spraw do zrobienia, ale… jutro!

PRACUJĘ NAD…

nową serią na blogu i YouTube, która będzie miała premierę w piątek, 9 lutego. Powoli planuję też luty, więc jeśli macie jakieś sugestie i propozycje, to piszcie mi koniecznie w komentarzach! Poza tym po głowie chodzi mi zmiana szablonu, ale to jeszcze długa droga. Na razie w priorytetach jest też newsletter, więc będzie się działo!

CHCIAŁABYM…

prosić Was o kciuki przez całą środę. Nie chcę Wam jeszcze mówić co, jak i dlaczego, ale po fakcie na pewno dam Wam znać. Także między pisaniem eseju i robieniem notatek, dajcie palcom odpocząć i zaciskajcie kciuki!

POLECAM…

W tym miesiącu nie bardzo mam, co Wam polecić, dlatego że czytam niewiele blogów. Dlatego Wy mi polećcie coś ciekawego! Do poczytania albo do obejrzenie!

Ja mam dla Was w tym miesiącu trzy wpisy – dwa od Ań i jeden od Agnieszki:

  • Ania, blue-kangaroo.pl opublikowała ostatnio wpis o tym, jak się nie bać Erasmusa. U mnie na uczelni trwają właśnie rekrutacje i sama w nich wystartowałam, mimo że obaw mam wiele. Dlatego ten wpis okazał się bardzo przydatny!

 

  • Ania, aniaulanicka.pl trafiła w sedno wpisem, w którym zabrania nam pisać bloga do poduszki. Muszę Wam powiedzieć, że ten wpis wywołał u mnie lawinę przemyśleń, bo wiele w nim racji. Zamierzam sobie to wziąć do serca, choć w moim myśleniu o blogu i tak już się sporo zmieniło. Oby nadal zmieniało się na lepsze!

 

  • Agnieszka, lifemanagarka.pl w jednym ze swoich ostatnich wpisów przedstawiła listę wege miejscówek w Warszawie. Mi do wegetarianki bardzo daleko, a co weganki to już w ogóle, ale wege burgery kocham i z chęcią spróbowałabym coś nowego z tej kuchni.

 

A jak Wam mija koniec stycznia tu i teraz?