Zgłoś się!

Zgłoś się!

Od dawna kieruję się przeświadczeniem, że warto korzystać z szans, które życie podsuwa nam pod nos. Tak też trafiłam na warsztaty fotograficzne, wolontariaty, spotkałam świetnych ludzi i nabrałam doświadczenia. Co jest w tym najlepsze? Często nie kosztowało mnie to nic oprócz czasu.

O Ogólnopolskim konkursie fotografii studenckiej dowiedziałam się całkiem przypadkowo – usłyszałam reklamę w radio. Trafiłam idealnie, bo akurat tego samego dnia odbywały się zapisy na warsztaty. A że walkę z systemami i rejestracją mam nieźle opanowaną (dzięki USOSie!), to udało mi się zapisać na wszystko, co chciałam. Tak trafiłam na warsztaty fotograficzne, podczas których miałam okazję sprawdzić się w totalnie innym rodzaju fotografii, z którą nie miałam do tej pory styczności – w studio, z modelkami, makijażystkami, stylistką. Przez 4 godziny robiłam zdjęcia, na które nigdy bym nie wpadła, a już na pewno nie z wykorzystaniem takich rekwizytów. Następnego dnia pracowałam nad portretami – po raz pierwszy z lampami i po raz pierwszy na trybie manualnym.

fot.: Agata Hułas

I wiecie co mi to dało? Poczułam, że mój sprzęt w sumie daje radę i naprawdę jestem w stanie zdziałać z nim więcej niż się spodziewam. Polubiłam fotografię ludzi, której do tej pory unikałam, bo nie wiedziałam, jak się do niej zabrać. Teraz głowa kipi pomysłami i nawet pobudka następnego dnia o 6 nie była mi straszna. Gorzej było z zaśnięciem, bo nadmiar inspiracji nie dawał spać.

Wiecie, ile mnie to kosztowało? Nic. No może oprócz obiadu na mieście i kawy w oczekiwaniu, ale bądźmy szczerzy, obydwu rzeczy mogłam uniknąć.

mod.: Karolina Sieklucka; makijaż: Sylwia Salik

Podobnie było z SeeBloggers. Może część z Was pamięta, że byłam na wolontariacie w Gdyni w minione wakacje. Przez cały weekend miałam okazję uczestniczyć w największym w Polsce festiwalu influencerów.

Ile mnie to kosztowało? Bilet na pociąg do Gdyni i z powrotem, bilety komunikacji miejskiej w Gdyni i najlepszą pizzę na świecie. Całkiem niewiele prawda? Tak, musiałam wstawać wcześnie i tak, musiałam pomagać – tak działa wolontariat. Ale uważam, że to całkiem sprawiedliwy układ.

Co mi to dało? Przede wszystkim spotkałam świetnych ludzi, mogłam też uczestniczyć w wielu prelekcjach i wykładach, zobaczyć morze. Ale najważniejsze jest to, że to dzięki uczestnictwu w SB wpadłam na pomysł Clanestiny i ścieżki, którą chcę podążać, tematów, na których chcę się skupić. Nie spodziewałam się, że dwa dni w Gdyni tak mi pomogą. Jednak zgłosiłam się i postanowiłam sprawdzić.

Do czego brnę?

Chodzi mi o to, że zgłaszając się do różnych ciekawych akcji, możemy skorzystać na tym zdecydowanie więcej niż przewidujemy. Mówi się, że my Studenci jesteśmy biedni, nie mamy pieniędzy i to nam utrudnia rozwój. A moim zdaniem, możemy się nauczyć całkiem sporo i to za darmo. Jest wiele akcji, dzięki którym możemy się szkolić za darmo. I wcale nie są trudne do znalezienia! Trzeba tylko chcieć!

Ja bardzo często, kiedy znajdę coś interesującego, zapisuję się. Przecież zawsze mogę zrezygnować, ale miejsce będę miała zarezerwowane. Studia to czas, kiedy bardzo często mam mało zobowiązań i spraw, które zatrzymują nas w danym miejscu. Studia to idealny czas na zbieranie doświadczeń i nie zawsze oznacza to, że musimy jeździć na szkolenia za miliony monet i bankrutować na kupowaniu kursów.

Także do dzieła! Zgłaszajcie się! Działajcie!