Dlaczego uczę się wstawać wcześnie?

,

Do tej pory dzieliśmy się na sowy i ranne ptaszki. Ostatnio ktoś odkrył (i nawet napisał o tym książkę), że możemy spać też, jak inne zwierzęta np. niedźwiedzie czy delfiny. Ja od zawsze uważam się po prostu za śpiocha, który nie lubi siedzieć długo wieczorem, ale też nie przepada na wstawaniem rano. Ostatnio jednak postanowiłam coś zmienić…

O tym, że powinniśmy wstawać wcześnie słyszymy coraz częściej, tak podobno robią i robili wielcy tego świata. Dzięki temu jesteśmy bardziej kreatywni, mamy lepsze pomysły i z dnia na dzień możemy zostać miliorami 😉 Dla mnie na obecną chwilę wczesne wstawanie, które jestem w stanie przeżyć to 7.00. 6.00 to jeszcze za dużo szczęścia, ale myślę, że stopniowo byłabym w stanie dostosować się i do takiej godziny.

Mimo że, naprawdę bardzo lubię spać, staram się nie robić tego dłużej niż do 8.00-9.00, ponieważ mam wyrzuty sumienia, że marnuję życie. Nigdy nie potrafiłam pojąć, że niektórzy śpią do 12.00 czy nawet 13.00. Jak można dobrowolnie pozbawiać się połowy dnia, w której przecież można tyle zrobić?!

 

Mój organizm zupełnie inaczej działa zimą niż latem. Jest to związane przede wszystkim ilością światła słonecznego i pewnie większość z Was tak ma – dłużej ciemno, dłużej w łóżku. Latem do wczesnego wstawania zmusza mnie przede wszystkim pogoda. Jeśli jest ponad 24-25ºC, to muszę wstawać tak, żeby najpóźniej o 8.00 być już na koniu (pobudka o 6.30), ponieważ nie chcę ani siebie, ani Siwego męczyć w gorącu. To jest główny motor mojego wczesnego wstawania. Oczywiście innym są też zajęcia na uczelni w porannych godzinach, ale to się nie liczy, bo ja już mam wakacje 😉

A teraz przejdźmy do najważniejszego, czyli do zalet wstawania wcześnie rano:

  • dłuższy dzień – wiecie, jakie to super uczucie, kiedy o 10.00 wracacie ze stajni i macie już tyyyle za sobą, a reszta rodziny dopiero się budzi? Albo kiedy pomyślicie sobie, że dopiero byście wstawali i mieli nic nie zrobione, a tu proszę część za nami! Jak nie wiecie, to uwierzcie mi – jest super!
  • lepsze samopoczucie – wstaję o 7.00 od około 3 tygodni i tylko raz postanowiłam, że pozwolę sobie trochę odespać. Pospałam do 8.30, byłam rozleniwiona, a do tego bolała mnie głowa. Przeżyję bez powtórek takich atrakcji!
  • więcej energii – to chyba największy paradoks tej sytuacji. Przecież to kompletnie nielogiczne, że im dłużej się śpi, tym mniej się jest wypoczętym. Wrogiem tego wszystkiego jest rozleniwienie i rozespanie, które nas atakuje, kiedy spędzamy w łóżku za dużo czasu. Ja swój eksperyment przeprowadzam na samej sobie i muszę przyznać, że mój obiekt badań ani razu jeszcze nie czuł się niewyspany. Od trzech tygodni. I bez wspomagaczy typu kawa.

 

  • czas na przyjemności – ostatnimi czasy znajduję coraz mniej chwil na czytanie książek, dlatego po przebudzeniu staram się sięgać po lekturę, o ile nie pędzę do stajni. Dzięki temu mój organizm nie przeżywa szoku związanego z szybkim wstawaniem, a ja mam moment dla ulubionej lektury.
  • cisza – nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam pracować w ciszy. Żadnej muzyki, żadnego gadania i rozmów; najlepiej, jak jestem sama w domu, bo wtedy nie mam się kim rozpraszać. Ranki są do tego najlepsze, wszyscy jeszcze śpią, a gdy wstaną to pisanie już za mną i mogę się zająć mniej absorbującymi zadaniami.

 

Na koniec jeszcze jedna ważna kwestia – jak nauczyć się, a właściwie przyzwyczaić do wczesnego wstawania? Moim zdaniem, połową sukcesu będzie ustawienie budzika i niezaśnięcie po nim czy też brak ustawiania drzemki. Nie musicie od razu wybiegać z łóżka i robić nie-wiadomo-co. Wystarczy powoli, stopniowo budzić się do życia, a Wasz organizm sam się przyzwyczai i z czasem nawet zechcecie wstawać jeszcze wcześniej – ja ostatnio coraz częściej budzę się po 6.00, teraz jeszcze muszę opanować wstawanie. Pamiętacie, że teraz Waszym sprzymierzeńcem są piękne poranki i słońce za oknem. Warto to wykorzystać!

Jeśli myślicie, że przez to będziecie musieli chodzić wcześniej spać, to nic bardziej mylnego. Ja ostatnio chodzę spać około godzinę później niż miałam w zwyczaju. Nie zasypiam godzinę czy półtorej wcześniej, dlatego, że tyle samo wcześniej wstałam 😉

A jak jest u Was ze wstawaniem?

8 odpowiedzi na „Dlaczego uczę się wstawać wcześnie?”

  1. Awatar Anka

    Ostatnio mam bardzo dużo wolnego czasu gdyż przygotowuję się do obrony więc śpię sobie dłużej – np. do 9:20. I to już jest dla mnie za długo, męczą mnie jakieś dziwne sny i wstaję ociężała. Lepiej było gdy budziłam się lekko po 8:00. Jednak, przez ten wolny czas trochę sie rozleniwiłam i stąd śpię dłużej.
    Co do zalet wczesnego wstawania, jak ma się dużo do zrobienia to rozumiem, ale czasem jak serio nie ma nic do roboty to wtedy wychodzę z założenia że mogę spać ile wlezie bo przyjdzie ten moment, gdy znów będę zmuszona wstawać rano!! 🙂 Więc póki co nie wywieram na siebie presji.

    Pozdrawiam!

    1. Awatar Aleksandra

      Ja zawsze żałuję, że nie można się wyspać na zapas 😉 Dla mnie wstawanie ok.8.00 to idealna godzina w zimie, a w lepiej dłużej jasno, więc rozciągam dzień 🙂

  2. Awatar Paulina J. Rutkowska • Karmins

    Zdecydowanie trafne argumenty za wstawaniem rano! Ja już od dłuższego czasu pielęgnuję nawyk wstawania maksymalnie o 9:00, chociaż chciałabym zacząć regularnie o 6:00, max 7:00 (jak na przykład dzisiaj). Dla mnie najważniejszym powodem, dlaczego chciałabym wstawać o wczesnej porze, jest to, że zwyczajnie odzwyczajam się od studenckich praktyk:P Pracując na pół etatu, mogłam działać wieczorami, teraz przechodzę na freelance (a jak się uda na full-etat) i po prostu muszę zacząć z głową organizować sobie dzień… W tym wszystkim przydaje mi się Bullet Journal – zaczęłam go prowadzić pod koniec czerwca i… już są pewne efekty w różnych sferach mojego życia:)

    Serdeczności!

    1. Awatar Aleksandra

      Bullet Journal jest świetny, to prawda. Ja mam swój od października i też go uwielbiam 🙂 Trzymam kciuki za udaną organizację!

  3. Awatar Patrycja

    Do pracy zawsze wstaję o 04:30 więc kiedy przychodzi weekend muszę swoje odespać 😀

    1. Awatar Aleksandra

      4.30 to dla mnie kosmiczna godzina, nie dziwię się, że w weekend musisz odespać, chociaż kiedyś gdzieś czytałam, że dużo różnice w godzinach nie wpływają na nas dobrze 😉

  4. Awatar Melodia

    Nigdy nie miałam problemu z wstawaniem wcześniej. Trochę się to zmieniło, gdy Młodszy marudzi do 22 nie mogą zasnąć, po czym przed 6 robi mi pobudki. Wtedy mam problemy z wstaniem 😀

    1. Awatar Aleksandra

      Dla mnie 6 to też na razie za wcześnie 😉 7 jest idealna!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *