Za co pokochałam mapy myśli?

Za co pokochałam mapy myśli?

W moich notatkach zawsze rządziły wszelkiego rodzaju kolorowe zakreślacze i cienkopisy. Wszystko po to, żeby zapamiętywanie przychodziło mi łatwiej. Dzięki temu, podczas pisania kolokwium łączyłam jedne informacje z drugimi. Był to bardzo skuteczny sposób, ale później odkryłam mapy myśli. I to jest dopiero petarda!

Mapy myśli znałam od dłuższego czasu, ale jakoś nigdy nie chciało mi się ich wypróbować. Sama nie wiem, czemu. Zawsze wydawało mi się, że to zbyt czasochłonne, więc wolałam siedzieć i po prostu czytać tekst. Ale nie tędy droga, bo z czytanego tekstu zapamiętujemy tylko 10% tego, co przeczytaliśmy. To najmniej efektywny ze wszystkich sposobów na naukę!

Do map myśli przekonałam się, dzięki Ani, Blue Kangaroo. Stwierdziłam, że skoro Ania ciągle o tym mówi i pisze to, coś w tym musi być. Raczej nie polecałaby nieskutecznego sposobu nauki, prawda? Dlatego podczas miesiąca systematycznej nauki w listopadzie postanowiłam stworzyć pierwszą mapę myśli. I jak się domyślacie po tytule wpisu, przypadła mi do gustu.

 

Jak na razie używam map myśli tylko do jednego przedmiotu – gramatyki opisowej. Do innych przedmiotów np. historii Francji było mi trudniej dopasować mapy, dlatego, że nie omawialiśmy wszystkiego związanego z danym tematem na jednych zajęciach, a odłożenie przepisywania notatek na później okazało się bardzo złym pomysłem. Jeśli jesteście ciekawi, jak robię moje mapy myśli, to zapraszam Was do obejrzenia poniższego filmu:

 

 

A teraz wreszcie przejdźmy do rzeczy – dlaczego warto korzystać z map myśli?

  • Ułatwiają zapamiętywanie

To jest najważniejsze! Przecież notatki są po to, żeby się z nich uczyć! Mapy myśli to, po pierwsze, raj dla wzrokowców! Kolory, schematy, strzałki – jedno łączy się z drugim. Mamy przyczyny, skutki, kategorie, podkategorie i przykłady. A do tego bardzo łatwo jest zapamiętać sam kształt mapy i podczas kolokwium odnaleźć potrzebny szczegół. Czy może być piękniej?

Po drugie, już samo robienie tego rodzaju notatek pomaga nam przyswajać wiedzę. Musimy min. raz przeczytać wszystkie materiały na zajęcia, później wybrać interesujące nas informacje, a na koniec sensownie to zapisać. A mózg cały czas pracuje i zapamiętuje!

  • Są bardziej czytelne

W mapach myśli wokół głównej idei tworzymy mniejsze, dzięki temu widzimy ciąg przyczynowo-skutkowy i przechodzimy od ogółu do szczegółu. Wydaje mi się, że to jest bardzo ważne, bo w notatkach pisanych ciągiem ciężko jest na szybko odnaleźć potrzebną informację i często tekst zlewa się w jedno.

 

  • Nie straszą

Jakiego przedmiotu najtrudniej się uczyć? Obszernego! Nic tak nie odstrasza, jak 60 stron notatek do przerobienia, powtórzenia i zapamiętania. Gdybym chciała materiał zapisany na mapie przestawić w formie klasycznych notatek, byłoby ich dwa-trzy razy więcej. Łatwiej jest nam usiąść do tego, czego jest mniej i czego wykonanie zajmie nam mniej czasu. Czujemy się wtedy bardziej zmotywowani i chętni do działania – nie przeraża nas sterta papieru. Ja, mimo że mam poczucie obowiązku i przerobię cały materiał, który potrzeba, zaczynam od tego, czego jest mniej. Kto z nas nie zaczyna od mniejszych zadań? Mniejsze jest prostsze, a skondensowane notatki bardziej lubiane!

  • Dzięki nim można polubić naukę

Moim zdaniem, studia to taki etap w życiu, kiedy uczymy się w dużej mierze tego, co nam się podoba. Oczywiście są przedmioty zapychacze np. filozofia, ale ideą studiowania jest zdobywanie wiedzy potrzebnej do naszego przyszłego zawodu. Zawodu, które wykonywanie będzie nam sprawiać przyjemność. Jednak od dawna wiadomo, że niewielu lubi się uczyć. Mnie mapy myśli zachęciły do nauki, bo były estetyczne i nie mogłam przestać się na nie patrzeć. Naprawdę! A dzięki temu w bardzo przyjemny sposób zapamiętywałam nowe informacje.

  • Pomagają się wyżyć kreatywnie

To najmniej istotny punkt, dlatego zostawiłam go na koniec. Powiem Wam szczerze, że ja po prostu polubiłam sam moment robienia mapy myśli. Jeśli mam do zrobienia notatki, to właśnie do gramatyki opisowej siadam na początku. Mogę pobawić się kolorami, kaligrafią. Ta bardziej kreatywna część mnie zawsze się cieszy, bo ciężko sprawić, aby mapa wyszła brzydka. Choć muszę przyznać, że moja rodzina nie do końca mogła pojąć to, że przez 3 dni chodziłam dumna z siebie, że zrobiłam takie piękne notatki 😉

Mapy myśli to mój hit, czego można się domyślić, po całym wpisie wychwalającym tę metodę. W przyszłym semestrze chciałabym wykorzystywać je na większej ilości przedmiotów.

A Wy korzystacie z map myśli? Zaczniecie korzystać?

 

 

Jeśli wpis Ci się spodobał – poślij go w świat. Niech przyda się innym!