NOUVELLES D’ORLÉANS *13* – ostatni tydzień zajęć

NOUVELLES D’ORLÉANS *13* – ostatni tydzień zajęć

Kiedy zaczynałam pisać ten wpis, musiałam najpierw przeczytać pisałam Wam w dwunastej części, bo czas minął tak szybko, że nawet nie zauważyłam, że kolejne 7 dni za mną! Jednak wszystko wyjaśnia fakt, że był to ostatni tydzień zajęć na orleańskim uniwersytecie.

Ostatni tydzień semestru, niezależnie od tego, czy w Polsce, czy we Francji, wiąże się z zaliczeniami. W minionym tygodniu miałam jedną prezentację i trzy zaliczenia. To głównie na nich koncentrowała się moja uwaga. Nauka jest zawsze wysoko w mojej hierarchii priorytetów. Dodatkowo, jeśli nie zaliczę niektórych przedmiotów będąc we Francji i przywiozę do Polski zbyt mało punktów ECTS, to będę musiała zwracać pieniądze z erasmusowego stypendium. Nie brzmi to zachęcająco w żaden sposób! To właśnie motywowało mnie do nauki w momencie gigantycznego nie-chce-misia.

Dzięki wstawaniu o 5, nauka i przygotowywanie notatek szły mi bardzo sprawnie. Ok. 11-12 miałam już za sobą najważniejszą część rzeczy i mogłam sobie zrobić przerwę albo robić resztę już na spokojnie.

Miałam też czas opublikować na blogu dwa wpisy. W pierwszym z nich opowiedziałam o moich sposobach na notatki na Erasmusie. Dla mnie notatki to podstawa dobrego przygotowania do zaliczeń, dlatego musiałam znaleźć sobie odpowiedni system. Ten wpis znajdziecie t u t a j. Drugi wpis to moja poranna rutyna przed zajęciami na uczelni, czyli co ja właściwie robię, jak już wstanę o tej 5 rano. Na ten temat znajdziecie wpis t u t a j  i film t u t a j.

Każde Nouvelles obejmują tydzień liczony od czwartku do czwartku, dlatego dopiero dzisiaj przyszedł moment na to, abym pochwaliła się moim zakupem z zeszłego tygodnia. Jeśli obserwujecie mnie w mediach społecznościowych, pewnie doskonale wiecie, o co mi chodzi 😉 Tak! O mój nowy gigantyczny kubek. Popełniłam bardzo poważny błąd taktyczny – weszłam do sklepu, żeby zobaczyć, co jest w nim ciekawego, bo nigdy wcześniej tam nie byłam. Okazało się, że czekał tam na mnie kubek-wiadro i nie mogłam się mu oprzeć. W żaden sposób tego zakupu nie żałuję, bo w kubasie piję teraz wszystko od kawy i herbaty przez wodę po smoothie.

Przy okazji spaceru odkryłam też nowy park. Znajduje się na dachu kina. Z jednej strony ma widok na bulwary i Loarę, zaś z drugiej na kamienice i katedrę. Świetne miejsce na czytanie książki albo piknik, kiedy wróci temperatura sprzyjająca spędzaniu czasu na dworze.

Na koniec muszę się z Wami podzielić ciekawostką środowiskową, czyli trochę o francuskiej wiośnie. Wszyscy dobrze już wiemy, że na początku marca zaskoczyły mnie kwitnące magnolie. Mniej więcej w tym samym czasie kwitły pierwsze wiśnie. A teraz mamy połowę kwietnia i kwitną bzy. BZY! Dla mnie to zdecydowanie za szybko i za wcześnie. Wszystko zakwitło naraz i nie mam czasu nacieszyć się na spokojnie kwitnącymi drzewami. Zadyszki można dostać z tą francuską wiosną!

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *